czwartek, 23 stycznia 2014

Wreszcie -10...

W sadzie każda trawka i gałązka pokryta jest lodową skorupką. Zupełnie jak trakcje na kolei. Wszystko błyszczy i skrzypi.


Kilka odważnych kur, które wyszły na mróz się przewietrzyć. Reszta siedzi w środku. Szczególnie młodzież jest trochę w szoku. Co to takie białe? Czemu takie zimne? Starsze "ciotki" już przyzwyczajone, ostrożnie kroczą po śniegu.


Kot szukał wody w oczku wodnym.


Trzeba odśnieżyć chodnik...


Czas na kulig! Właśnie taki, rowerowy, jeździł dziś po naszym sadzie.


Wersja "na Matkę Polkę". Pies przewodnik ten sam :-)


A na parapecie - wiosna. Jeśli wyrzucacie odcięte końcówki od włoszczyzny - to błąd! Pojemnik, trochę ziemi lub wilgotna chusteczka, kilka dni - i już zieleni się natka pietruszki, buraczane listki, w sam raz na kanapkę w tym niewitaminowym czasie. Nie wspominając o walorach dekoracyjnych, antydepresyjnych i w ogóle wiosnotwórczych...


...a ma być jeszcze zimniej.

1 komentarz: