sobota, 31 marca 2012

Co myślę o szczepieniach cz.3 (na razie ostatnia)

Czy nieszczepienie jest bezpieczne dla dziecka?

Moim zdaniem – to zależy. Każda sytuacja jest inna i nie da się ogólnie, jednoznacznie powiedzieć – bezpieczne albo niebezpieczne. Zależy na co się szczepi, zależy od dziecka, zależy od jego trybu życia, środowiska w jakim żyje. Szczepiąc, w mniejszym lub większym stopniu zmniejszamy prawdopodobieństwo wystąpienia danej choroby lub jej ciężkiego przebiegu. To bardzo ważne. Ryzykujemy za to odczyn poszczepienny, a nawet wszczepienie choroby, z którą dziecko mogłoby wcale nie mieć kontaktu. Każda sytuacja jest inna.

Przykład: poliomyetis, czyli choroba Heinego-Medina. Głównym, a może nawet jedynym źródłem potencjalnych zakażeń obecnie w Polsce są dzieci szczepione tzw. żywą szczepionką. Przez kilka tygodni (wg innych źródeł nawet dłużej) wydalają one z kałem żywe wirusy polio, roznoszą się one właśnie drogą fekalno-oralną. Moim zdaniem dziecko, które nie ma kontaktu z rówieśnikami szczepionymi żywą szczepionką lub ma bardzo ograniczony kontakt, będzie bezpieczne, natomiast dziecko, które chodzi do żłobka lub klubu malucha, gdzie spotyka się wiele dzieci, dotykają się, bawią razem, mogą mieć kontakt z zawartością pieluszki – już niekoniecznie. Takie dziecko na pewno zaszczepiłabym wcześniej na polio. Wielu lekarzy obecnie odchodzi od stosowania żywej szczepionki na polio, właśnie ze względu na możliwe zarażanie innych.

Szczepienia nie są jedyną drogą budowania odporności i profilaktyki chorób zakaźnych. Jedną z ważniejszych jest karmienie piersią. Według badań przeprowadzonych w Szwecji, każdy kolejny tydzień karmienia piersią zmniejsza ryzyko inwazyjnej infekcji Haemophilus influenzae o 5% (tu źródło). Inne to odpowiednia dieta, higiena (nie sterylność) czy hartowanie, a także unikanie czynników zwiększających ryzyko – na przykład palenia tytoniu przez rodziców (przede wszystkim w ciąży) czy niepotrzebnych kuracji antybiotykowych. Czynnikiem ryzyka może też być rodzeństwo czy żłobek.

Istnieje pogląd, że szczepienia zakłócają rozwój układu odpornościowego, utrudniając wykształcenie się „naturalnej” odporności. Osobiście za mało wiem na ten temat, żeby się jednoznacznie wypowiedzieć. Na pewno system odpornościowy to bardzo złożony układ, przenikający się nawzajem z innymi układami w organizmie, trudny do ręcznego sterowania, nie zawsze poddający się redukcjonistycznym analizom.

I krótkie podsumowanie tych przydługich wywodów:

1. Czy warto szczepić dzieci? Moim zdaniem w większości przypadków tak! Ale jeśli świadomi, odpowiedzialni rodzice decydują się budować odporność dziecka w inny sposób, może to być równie słuszna droga – powinna być legalna. U nas często tacy rodzice są karani grzywną (nawet jeśli dzieci mają poważne powikłania po szczepieniach). W wielu krajach szczepienia nie są obowiązowe, a jedynie rekomendowane.

2. Czy program szczepień w Polsce jest idealny? Moim zdaniem nie. Dlatego dobrze wcześniej zapoznać się z tematem, rozważyć różne szczepionki, odnieść je do indywidualnej sytuacji dziecka. Na końcu tego wpisu zamieszczam propozycję zmian programu szczepień w Polsce autorstwa prof. Majewskiej. Może być inspiracją do własnych poszukiwań. Może w tym pomóc lekarz, choć lekarzy otwartych na ten temat nie ma zbyt wielu (ale istnieją! :-) ).

3. Najlepiej byłoby, gdyby każde dziecko miało indywidualnie dobrany program szczepień. Mógłby go dobierać lekarz dobrze znający dziecko, opierający się na dokładnym wywiadzie z rodzicami. Niestety, trudno sobie wyobrazić taką sytuację w polskiej państwowej służbie zdrowia...

Szczepienia to również wiele innych kwestii, nie poruszonych w tych krótkich tekstach – natury politycznej, filozoficznej, ekonomicznej... Szczepienia to również interesy koncernów farmaceutycznych, moim zdaniem żerujących często na lęku rodziców o własne dzieci. Wielu lekarzy bazuje właśnie na informacjach rozpowszechnianych przez producentów szczepionek, czy informacje te mogą być obiektywne? Ważna jest też kwestia dostępu do informacji na temat szczepień i możliwych powikłań, a także poważne traktowanie odczynów poszczepiennych.

Na koniec zapraszam do lektury listu prof.Majewskiej, szczególnie zaś propozycji zmian w polskim kalendarzu szczepień:

Propozycja zmiany programu szczepień w Polsce, oparta na analizie programów w innych krajach UE (Euvac.net) oraz konsultacjach z pediatrami – jest następująca:
• wyeliminowanie wszystkich szczepionek z thimerosalem; • zrezygnowanie ze szczepienia noworodków szczepionkami Wzw B (szczepienie tylko noworodków z grupy wysokiego ryzyka, czyli od matek zakażonych żółtaczką). Zaoszczędzone na tych szczepionkach pieniądze przeznaczyć na higienę szpitali, by nikt się w nich nie zarażał.
• zrezygnowanie ze szczepienia noworodków BCG (stosować tylko u dzieci z regionów, gdzie odsetek chorych na gruźlicę wynosi powyżej 40 na 100 000);
• w pozostałej grupie dzieci rozpoczęcie szczepień od 4 miesiąca życia;
• zrezygnowanie ze szczepionki krztuścowej pełnokomórkowej;
• zrezygnowanie z podawania więcej niż trzech rodzajów szczepionek w jednym dniu;
• zrezygnowanie z podawania szczepionek zawierających żywe wirusy lub podawanie ich pojedyńczo w bezpiecznych odstępach czasu;
• udostępnienie szczepionek monowalentnych;
• zobowiązanie szczepiącego lekarza do przeprowadzenia wstępnego wywiadu z rodzicami odnośnie alergii, astmy i innych chorób typu autoimmunologicznego oraz powikłań poszczepiennych u członków rodziny, co pozwoli przewidzieć, czy u danego dziecka mogą wystąpić groźne reakcje poszczepienne. Takie dziecko powinno mieć opracowany indywidualny, bardzo ostrożny program szczepień;
• zobowiązanie szczepiącego lekarza do monitorowania stanu zdrowia dzieci po szczepieniach, by w porę uchwycić stany zagrażające życiu lub zdrowiu dziecka;
• stworzenie narodowego programu obowiązkowej rejestracji powikłań i zgonów poszczepiennych. Dane te powinny być raportowane do WHO (a nie są) i informacje o powikłaniach powinny być zamieszczane w książeczkach zdrowia dziecka.


Tu cały list prof. Majewskiej – długi, ale polecam!

A tutaj ogromna porcja wiedzy o szczepieniach z mnóstwem odnośników do badań naukowych.

17 komentarzy:

  1. O ile wiem, już nie stosuje się żywych szczepionek przeciw polio. Ale z resztą się zgadzam. Dzięki za link do listu do prof. Majewskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuje się szczepionkę żywą doustną.

      Usuń
  2. Rzeczywiście, od paru lat niemowlęta dostają już tylko IPV (zabitą), OPV (żywą) dostają już tylko sześciolatki.

    OdpowiedzUsuń
  3. I z tym Pani wywodem też się zgodzę ale byłabym ostrożna z powoływaniem się na autorytet prof. Majewskiej (chociaż do wyszczególnionej przez Panią części raczej nie ma się co czepiać).

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresowałaś mnie tym tematem i zaczęłam szperać w Wikipedii. Dodałam list prof. Majewskiej do artykułu o kontrowersji szczepionkowej (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kontrowersja_szczepionkowa), ale potem dopisałam też bliższe informacje o badaniach Wakefielda, które wywołały "burzę" wokół szczepionek w 1998 roku. Badania te dotyczyły tylko dwanaściorga dzieci autystycznych. Z powodu wykrytych błędów metodologicznych w tych badaniach, wycofano ten artykuł w 2010 r. List prof. Majewskiej był zaś napisany w 2008 roku. Inne badania nie potwierdziły tezy Wakefielda.

    OdpowiedzUsuń
  5. W USA i innych krajach wycofano timerosal już 10 lat temu, ale od tego czasu częstotliwość zachorowań na autyzm wcale tam nie zmalała. Prawdopodobnie związek ten wcale nie ma związku z autyzmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy aby na pewno timerosal został w stanach wycofany? Obawiam się, że jest to tylko oficjalna wiadomość będąca bez większego pokrycia w rzeczywistości. Jeśli nawet wycofali ten konkretny związek to w taki czy inny sposób rtęć jest chyba dodawana do szczepionek. Dlaczego tak uważam? Ostatnio znalazłem krótką wzmiankę z CBSNews, w której mówią o najnowszych dwóch badaniach pediatrycznych, które dowodzą o pozytywnym wpływie rtęci zawartej w szczepionkach na zachowanie dzieci. Link: http://www.youtube.com/watch?v=WujHCWE-hOc

      A abstrahując od poniżej wspominanego autyzmu, Prof. Majewskiej czy Wakefielda, w moim odczuciu bezpieczeństwo stosowania szczepionek stoi pod sporym znakiem zapytania, ponieważ to nie jest tylko kwestia jednego związku chemicznego jakim jest timerosal. Jest to kwestia wielu inny związków, takich jak: wodorotlenek glinu, formaldehyd czy antybiotyki, które wprowadzają pleśń do organizmu. A co ważniejsze jest to kwestia ciągłego ich podawania i różnorodnej kombinacji różnych adiuwantów i substancji.
      Wystarczy poczytać skład szczepionek dostępnych w Polsce (przykładowy link: http://chomikuj.pl/Osci/Szczepienia/Dokumenty/Sk*c5*82ad+szczepionek,47682221.pdf)
      Nawet jeśli są robione badania nad bezpieczeństwem danej jednej szczepionki, to nigdy nie spotkałem się z badaniami w których sprawdzono by bezpieczeństwo podania kilku skomasowanych szczepionek w okresie np 6 czy 12 miesięcy. Przecież podanie kilku dawek z zawartością różnych związków (nawet jeśli podawane są w odstępach) stanowi zupełnie inną sytuację niż podanie tylko jednej dawki. Nie słyszałem o takich badania i zapewne długo nie usłyszę, bo jest to nie na rękę ogromnym koncernom zbijającym ogromne fortuny na szczepieniach i leczeniu "konsekwencji" tych szczepień.

      Usuń
  6. Oj, autyzm to osobny temat, tak w skrócie - nie tylko Wakefield, nie tylko timerosal czy thiomerosal, badań było dużo. Na pewno nie ma prostej zależności między tym związkiem a autyzmem, ale też Wakefield niczego takiego nie pisał, w ogóle był bardzo ostrożny w formułowaniu wniosków, trochę zrobili z niego ofiarę moim zdaniem. Ale do tego kiedyś wrócę, jeszcze chcę to podrążyć. Dzisiaj będzie o jedzeniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na tym blogu http://modnebzdury.wordpress.com/page/3/ autor prezentuje ciekawe spojrzenie na działalność prof. Majewskiej. Nie tylko w tym wpisie. Warto się zapoznać.
    A co do Wakefielda to sprawa była trochę grubsza niż popełnione błędy metodologiczne. Tu całkiem ciekawy artykuł o nim http://wyborcza.pl/1,75476,9162741,Dramat_wedlug_dr__Andrew_Wakefielda.html?as=1&startsz=x

    OdpowiedzUsuń
  8. Warto poczytać co tak naprawdę pisał Wakefield. Nigdzie w swojej publikacji nie pisał, że udowodniono związek między MMR a autyzmem. Nigdzie też nie pisał, że jego badania wyczerpują temat. Mimo to stał się symbolem antyszczepionkowego kłamstwa - moim zdaniem zupełnie niezasłużenie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Praca Wakefielda:
    http://autyzmaszczepienia.files.wordpress.com/2010/12/andrew-wakefiled-1998-lancet.pdf

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie pisał, sugerował i próbował udowadniać istnienie takiego związku (w końcu miał w tym cel, także, a może głównie, finansowy), co nie zmienia faktu, że dopuścił się poważnych nadużyć, za które zresztą został ukarany. Dość dziwne, że niektórzy wciąż powołują się na tak skompromitowanego naukowca. A o tym, że W. udowodnił związek między szczepionką MMR, a autyzmem piszą/mówią głownie osoby związane z ruchem antyszczepionkowym.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wakefield - nie pierwszy i nie ostatni - badał związki między stanami zapalnymi w jelitach a pojawieniem się zaburzeń ze spektrum autyzmu. Tyle że dodatkowo odniósł to do szczepionki MMR, bezpośrednio poprzedzającej pojawienie się problemów. I dlatego musiał spłonąć ;-) Nie wiem, jakie miał z tego korzyści, nie zaglądałam mu do kieszeni. Wiem za to, jakie korzyści ma producent szczepionki ze zlikwidowania takiego Wakefielda ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odsyłam do zlinkowanego artykułu. Stamtąd jasno wynika jaki miał interes ;-). Dostał po tyłku nie dlatego, że postawił hipotezę o związku MMR z autyzmem, ale za to w jaki sposób próbował dowodzić istnienia tego związku. W przypadku uczciwych badań i działań nie tak łatwo winę "udowodnić". O tym jak bardzo bezpośrednio po podaniu szczepionki pojawiały się problemy także jest mowa w tym artykule ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam ten artykuł. A ja odsyłam do oryginalnej pracy Wakefielda ;-) a także do wcześniejszych, cytowanych przez niego prac.

    Można jeszcze poczytać tutaj:
    http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/mmr-a-autyzm/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale w oryginalnej pracy jest tylko to co W. chciał zawrzeć. Raczej nie napisał w niej o swoich manipulacjach i o tym kto mu to płacił. A to jednak dość istotne i raczej tu należałoby szukać źródła jego kompromitacji.
    Zarzuty jakie mu postawiono to:
    -prowadzenie badań bez odpowiedniej zgody komitetu etyki
    -zatajenie informacji dotyczących sposobu rekrutacji dzieci, co mogło wpłynąć na zafałszowanie obrazu badanej populacji
    -działanie, które nie było w najlepszym interesie dzieci biorących udział w badaniach
    -zatajenie źródeł finansowania, które mogły wskazywać na konflikt interesów.
    Abstrahując od tego, czy producent szczepionki mający interes w tym żeby W. usadzić, pomógł w tymże usadzeniu, to i bez tego należało mu się to.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo wyważona opinia, bez zbędnych emocji i stronniczego spojrzenia, jakie zwykle towarzyszą wypowiedziom na temat szczepień.
    Pozwolę sobie odnieść się do jednego zdania, które szczególnie zwróciło moją uwagę: "Ale jeśli świadomi, odpowiedzialni rodzice decydują się budować odporność dziecka w inny sposób, może to być równie słuszna droga" - problemem jest to, że większość rodziców, którzy rezygnują ze szczepień, nie ma żadnego alternatywnego planu.

    OdpowiedzUsuń