czwartek, 29 marca 2012

Co myślę o szczepieniach cz.1

Nie jestem lekarzem, jestem jednak biologiem, skończyłam studia, na których uczyłam się również immunologii, mikrobiologii i fizjologii człowieka. Ponieważ mam dziecko i musiałam podjąć decyzję o tym, czy, kiedy i czym je szczepić, poszukiwałam też wiedzy na ten temat. Chciałabym tutaj zebrać te informacje oraz zestawić moje poglądy na temat szczepień, szczepionek czy tzw. ruchu antyszczepionkowego. Być może uporządkuje to komuś wiedzę, pomoże w podjęciu decyzji o szczepieniu lub nieszczepieniu dziecka. Moje dziecko zasadniczo jest szczepione, choć nie na wszystko, nie według kalendarza i niekoniecznie „standardowymi” preparatami z przychodni. Jest zdrowe i nie miało po szczepionkach żadnych poważnych odczynów. Na szczęście.

1. Czy szczepionki są bezpieczne?

Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Ktoś, kto mówi, że są bezpieczne i nie ma się czego obawiać, kłamie albo co najmniej pomija pewne fakty. Jeśli powiemy, że są niebezpieczne – też nie będzie to do końca prawda, bo większość szczepionek w większości przypadków nie powoduje skutków ubocznych, przynajmniej tych łatwo dostrzegalnych. Każda szczepionka może spowodować NOP, czyli tzw. niepożądany odczyn poszczepienny. Jeśli przeczytamy ulotkę, znajdziemy tam cały zestaw działań niepożądanych, podzielonych według częstości występowania: od bardzo częstych (1 na 10 dawek) aż po bardzo rzadkie (rzadziej niż 1 na 10000 dawek). Czy to mało czy dużo? Rocznie w Polsce rodzi się ok. 370 tys. dzieci. Jeśli założymy, że każde z nich dostaje w pierwszym roku życia 3 dawki szczepionki Engerix, oznacza to (jeśli wierzyć ulotce), że objawy grypopodobne i zawroty głowy wystąpiły w tym roku u dzieci między 11100 a 1110 razy, wysypka czy powiększenie węzłów chłonnych – między 1110 a 110 razy, a maksymalnie 110 razy – poważne reakcje, jak np. zapalenie mózgu, zapalenie stawów, porażenia, reakcje anafilaktyczne i inne. Czy to dużo czy mało? Dużo? A przecież to tylko jedna szczepionka, uchodząca za stosunkowo bezpieczną (nie jest refundowana), a dzieciaki przyjmują tych szczepionek dużo więcej, często dużo poważniejszych w potencjalnych skutkach. Mało? Tak, dość mało, biorąc pod uwagę, że to ułamki procenta wszystkich zaszczepionych dzieci. Problem się pojawia, kiedy trafi akurat na nasze dziecko.

Niepożądane odczyny poszczepienne są często lekceważone przez lekarzy. Tymczasem układ odpornościowy, reakcje immunologiczne naszych organizmów to wciąż dla nauki wielka zagadka. To, co już wiemy, to wierzchołek góry lodowej, a i to trudno objąć umysłem bez specjalistycznego wykształcenia. Dlatego nie mamy pojęcia, jakie są rzeczywiste, całościowe skutki szczepień. Znamy niektóre fakty. Większości nie znamy. Zdarza się, że po szczepieniach pojawiają się trwałe, poważne problemy zdrowotne, nie ujęte w ulotkach. Czy to tylko zbieg okoliczności, wymysły rodziców, jak chcieliby niektórzy? O tym napiszę jeszcze później.

Inny, często przywoływany problem to etylortęć używana do konserwacji w niektórych szczepionkach. Opinie na temat możliwości jej wydalania z organizmu (nie u wszystkich takiej samej) czy działania neurotoksycznego są podzielone. To wystarczy, by mieć wątpliwości.

Oczywiście, bezpieczeństwo szczepionki nie zależy od samego preparatu. Ważne są również cechy szczepionego organizmu. Ulotka wymienia niewiele przeciwwskazań: alergia na składniki szczepionki lub wysoka gorączka. Tymczasem okazuje się, że czynników zwiększających lub zmniejszających bezpieczeństwo jest o wiele więcej – ogólny stan zdrowia, zdolność organizmu do wydalania toksyn, karmienie piersią lub jego brak, a także inne czynniki mogące osłabiać organizm – silne mrozy, upały, stres... Standardowo w przychodniach przed szczepieniem pomija się dokładny wywiad lekarski. Szczepionki byłyby bezpieczniejsze, gdyby wyeliminowano główne czynniki ryzyka wystąpienia niepożądanych reakcji. Póki co, tak się nie dzieje.

I teraz pojawia się problem etyczny. Nawet jeśli założymy, że szczepionki są ważnym elementem ochrony zdrowia publicznego – bo w pewnym sensie są - czy można zmusić rodzica, żeby zaryzykował zdrowie swojego dziecka dla bezpieczeństwa społecznego?

c.d.n.

16 komentarzy:

  1. Widzę, że poruszasz temat, który nie jest mi obcy. Z niecierpliwością oczekuje dalszego ciągu. A w między czasie zapraszam do zapoznania się z paroma artykułami na ten temat na moim blogu:
    http://tinyurl.com/d4jauzc
    http://tinyurl.com/78m2wsp
    http://tinyurl.com/8xwug33
    http://tinyurl.com/89sfqu8
    A tak na marginesie jestem pełen podziwu dla Ciebie że tak często znajdujesz czas i siły by coś tu naskrobać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogę podpisać się pod większością tego co Pani napisała.
    A odnośnie pytania, na które będzie się Pani starała odpowiedzieć w kolejnym wpisie, to tak uprzedzając go napiszę, że zastanawiałam się nad tym wielokrotnie i wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest sens rozdzielać w tym przypadku to "ja" od "oni". Nie jest przecież tak, że szczepiąc dziecko składamy je niejako w ofierze społeczeństwu, a sami nic z tego nie mamy. W końcu to społeczeństwo to także my. Skoro społeczeństwo ma z tego korzyść to my też. Jeśli założymy, że wyszczepialność na odpowiednim poziomie daje nam odporność zbiorową, to z tej odporności korzystamy także my, nasze dziecko.
    Ale przymusowi jestem przeciwna. To rodzic powinien zdecydować, tylko najpierw powinien zastanowić się nad na ile jest w porządku nie tylko wobec społeczeństwa i innych dzieci, ale także wobec własnego dziecka. Mnie np. byłoby źle z myślą, że moje dzieci w pewnym sensie wykorzystują inne dzieci. Nie tak bym je chciała wychowywać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pytanie zadane na końcu odpowiadają bioetycy, chociażby tutaj:

    http://bio-etyka.blogspot.com/2012/02/dlaczego-powinnismy-szczepic-swoje.html
    http://bio-etyka.blogspot.com/2012/03/dzieci-i-procedury-medyczne-jeszcze-o.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że trzeba szczepić dzieci i jest to dla mnie oczywiste. Czy należy zmuszać rodziców by szczepili swoje dzieci - nie wiem. Wydawać by się mogło, że refundowanie szczepionki to przywilej, ja jednak za każdym razem, gdy idę z córką na szczepienie jestem nagabywana przez lekarza, by kupić szczepionkę, która szczepi na kilka chorób. Jestem asertywna i odmawiam - ale czy mam rację ? Jaka szczepionka będzie lepsza dla mojego dziecka ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Te szczepionki są teraz bardzo mocno reklamowane, producent odwołuje się przede wszystkim do sumienia rodziców, żeby nie kłuć dziecka kilka razy. Ja zdecydowanie wolałabym szczepić osobno, dać organizmowi szansę zmierzenia się z każdym patogenem oddzienie, i to najlepiej w większych odstępach czasowych - i tak też robię, chociaż nie korzystam ze szczepionek refundowanych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry.
    Mam do Pani parę pytań odnośnie zdania: "Moje dziecko zasadniczo jest szczepione, choć nie na wszystko, nie według kalendarza i niekoniecznie „standardowymi” preparatami z przychodni."
    Jestem przed podjęciem decyzji o szczepieniu mojego 8-tygodniowego syna i chciałabym wiedzieć jak Pani ułożyła (i z jakich szczepionek) kalendarz dla swojego dziecka. W jaki sposób mogę uzyskać te informacje od Pani? Pozdrawiam,Anna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, to nie tajemnica :-)

    zapalenie wątr. typu B (WZW B) - Engerix
    pierwsza dawka w szpitalu, z namowy pediatry, teraz już bym nie dała tak wcześnie, raczej po 6 mc.
    druga ok. 8 mc życia
    trzecia ok. 12 mc życia

    błonica krztusiec tężec (DTaP) - Infanrix
    6, 8 i 10 mc życia

    polio - Imovax polio
    jesteśmy w trakcie, zaczęliśmy ok.17 mc życia, 3 dawki co ok.1-2 mc
    Tu czas podania uzależniłabym od tego czy dziecko może mieć kontakt z fekaliami dzieci szczepionych żywą szczepionką - ok. 6 roku życia (plaże, baseny). U nas do tej pory raczej nie było takiego ryzyka.

    I koniec.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za informację. Jeszcze jedno pytanko. Czy jeśli synek został zaszczepiony pierwszą dawką na żółtaczkę w Szpitalu zaraz po urodzeniu /niestety Euvaxem:(/, to drugą powinnam podać wg kalendarza - czyli w 2mcu życia, a trzecią w 6mcu? Kolejne dawki zmieniam na Engerix, ale w szpitalu nawet się mnie nie informowali jaką szczepią...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie. Można podać później.

    OdpowiedzUsuń
  11. A w których miesiącach, żeby nie było za późno?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja szczepiłam 1, 8 i 12. Z tego co zrozumiałam, ważne żeby 3 dawki zamknęły się w ciągu roku i żeby między drugą a trzecią był odstęp min. 4 miesiące.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardo dziękuję! Wydzwaniają za mną z przychodni:(. Mam nadzieję, że do zastosowania indywidualnego kalendarza szczepień wystarczy takie oświadczenie: "Z troski o zdrowie i bezpieczeństwo naszego dziecka, biorąc pod uwagę niepokojące doniesienia o powikłaniach poszczepiennych oraz mając w najbliższej rodzinie trudną sytuację związaną właśnie z poważnym powikłaniem po szczepieniu u dziecka, a także po przeanalizowaniu schematów szczepień obowiązujących w wielu krajach Unii Europejskiej, popieranych i promowanych także przez część środowiska medycznego w Polsce, zdecydowaliśmy o opóźnieniu programu szczepień. Dziecko zostanie zaszczepione w późniejszym terminie."

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem, że post stary, ale właśnie rozważam różne kwestie związane ze szczepionkami (na razie wszystko przed nami) i mam pytanie o szczepienie na polio. W poprzednim komentarzu pisze Pani, że czas podania szczepienia na polio warto uzależnić od tego czy dziecko może mieć kontakt z fekaliami dzieci szczepionych żywą szczepionką. Czyli w związku z tym jeśli chciałabym pochodzić powiedzmy z 5-6 miesięcznym niemowlęciem na basen, to warto zaszczepić wcześniej na polio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne są opinie. Ja bym zaszczepiła.

      Usuń
  15. Witam, pierwsze dziecko szczepiliśmy wg kalendarza szczepień- nie miałam tak naprawde żadnej wiedzy na temat NOp. Co potem? Alergie, alergie, alergie- ciągnie sie to juz dziewiąty rok, choć pomału wychodzimy z najcięższego stadium- pomogła nam nasz Pani Doktor- Homeopata!. Drugie dziecko szczepimy ale nie wg kalendarza szczepień- Hania nie zostałą zaszczepiona w szpitalu- mimo iż krzyczeli na nas w szpitalu, że jesteśmy nieodpowiedzialni. Pierwszą szczepionke dostałą gdy skończyła 4mcż. Przerwy między szczepieniami wydłużamy maksymalnie- jeśli jest 4 tygodnie- robimy 8. I nie szczepimy Małej szczepionkami skojarzonymi- po takiej szczepionce (8in1) zmarły dzieci w USA.... Nie zaszczepię Jej tez na odrę, świnke i różyczkę- chcę, żeby to przechorowała. Jak mówi nasz Lekarz- w 2rż jest po tej szczepionce najwięcej powikłań-jeśli nie zachoruje do 10rż- wtedy można się zastanawiać czy szczepić. A propos szczepień w szpitalu- tuż po porodzie- chyłkiem przyszedł do nas bardzo młody lekarz neonatolog, który powiedział, że wymóg szczepienia dzieci w pierwszej dobie po porodzie podyktowany jest względami ekonomicznymi- a jakże- jeśli szpital ma rozpocząć szczepionkę, w której ma 10 dawek a rodziców chętnych do zaszczepienia swoich dziecki będzie 2-3 to jakaż to strata dla szpitala. Tak więc ekonomia, ekonomi i zysk stoją za kalendarzem szczepień- a nie dobro naszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń